FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
FELIETON
Ceniony przez świat, wyśmiany przez ojczyznę
Klaudia Mikuta
PODAJ
DALEJ

  • W dzisiejszych czasach Alfons Mucha cieszy się coraz większą popularnością. Podobnie zresztą jak inni zmarli już artyści. W wielu sklepach możemy znaleźć kubki, kalendarze, notatniki ozdobione ich dziełami. Są doceniani, odkrywani na nowo. Jednak dobrze wiemy, że nie zawsze tak było.

     

    Alfons Mucha odczuwał oba te stany już za swojego życia. W swojej ojczyźnie - Czechach, nie był doceniany przez krytyków. Ludzie uważali go za Francuza, nie za rodaka, jednego z nich. Z drugiej strony, był rozpoznawalny i szanowany m.in. w USA, Francji, Austrii. Jednak niestety po jego śmierci zapomniano o „Epopei słowiańskiej” czy „Czterech porach roku”. Powracają one teraz, a Czesi chwalą się pochodzeniem artysty, którego wcześniej nie doceniali.

     

     

    Mucha urodził się 24 lipca 1860 w Iwanczycach. Od małego uwielbiał rysować, więc zdecydował się aplikować na Akademię Sztuk Pięknych w Pradze. Nie został tam jednak przyjęty. Komisja podsumowała prace artysty w ten sposób: „Proszę sobie znaleźć inny zawód, gdzie będzie Pan bardziej użyteczny”.

     

    Nie mając większych perspektyw na rozwój kariery w ojczyźnie, postanowił wyjechać do Wiednia. Jego rodzice nie pochwalali ambicji syna. Matka wymarzyła sobie aby został księdzem, jednak Mucha pragnął tylko malować. W końcu mu się to opłaciło i dostał swoją pierwszą pracę mając 19 lat, jako twórca scenografii w teatrze wiedeńskim.

     

    W grudniu 1881 roku musiał zacząć szukać nowego źródła utrzymania. Otrzymał on wymówienie ze względu na redukcję personelu. W Ringertheater wybuchł wielki pożar podczas przedstawienia. Zginęło wtedy 500 osób. Przez to wydarzenie pracodawca Muchy stracił największego kontrahenta. Artysta postanowił więc ruszyć w dalszą drogę. Zatrzymał się tam, dokąd dojechać pozwoliły mu środki na zakup biletu. Był to Mikulov.

     

    Tam zatrudnił się u hrabiego Karla Khuen-Belassiho. Praca u niego była momentem przełomowym w karierze artysty. To właśnie tam został zauważony przez brata owego hrabiego, który postanowił zostać mecenasem Muchy. Dzięki niemu malarz kolejny raz zmienił miejsce zamieszkania. Tym razem przeprowadził się do Monachium, gdzie dzięki dofinansowaniu zaczął uczęszczać na Akademię Sztuk Pięknych. Mucha ukończył ją w ekspresowym tempie. Jego praca egzaminacyjna tak zachwyciła profesorów, że został od razu przyjęty na trzeci rok studiów. Tymczasem wykładowcy na ASP w Pradze nie chcieli słyszeć o artyście.

     

    W 1887 roku Mucha ukończył studia w Monachium, jednak nie przestawał się uczyć. Wyjechał do Paryża i zaczął uczęszczać na Académie Julian. Wszystko układało się po myśli Muchy. Aż do 1889 roku, kiedy hrabia Khuen-Belassi postanowił wstrzymać wsparcie finansowe. Mucha z dnia na dzień stał się jednym z wielu biednych artystów. Jednak ostatecznie wyszło mu to na dobre. A to dlatego, że w tamtym okresie poznawał osobistości ze świata sztuki. Przez pewien czas dzielił pracownię z Gauguinem, przyjaźnił się z pisarzem Augustem Strindbergiem i Augustem Rodinem. W końcu wyrobił sobie markę i stawał się coraz bardziej szanowany.

     

    Aż w końcu 1 stycznia 1895 roku do jego pracowni wpadła w wielkim pośpiechu Sara Bernhardtz francuska aktorka będąca u szczytu sławy. Złożyła ona zamówienie na plakat do spektaklu teatralnego pt. „Gismonda”. Aktorka była tak zachwycona efektem prac Muchy, że postanowiła podpisać z nim sześcioletni kontrakt, według którego artysta miałby tworzyć plakaty do kolejnych spektakli, a także projektować dla niej kostiumy. Dzięki „Gismondzie” zdobył rozgłos na całym świecie. W tym okresie malarz odnosił najwięcej sukcesów. Nie tylko malował. Także rzeźbił, projektował biżuterię. Rodził się le style Mucha. Był wszędzie. Nie tworzył tylko dla prywatnych właścicieli. Projektował także dla znanych firm, np. Nestlé. Mucha chciał, aby na jego dzieła mogło pozwolić sobie szerokie grono osób.

    Byłem szczęśliwy, że jestem zaangażowany w sztukę dla ludzi, a nie dla prywatnych salonów. Sztuka niedroga, dostępna dla ogółu społeczeństwa, więc znalazła dom w biednych rodzinach, a także               w bardziej zamożnych kręgach.

     W 1904 raku wyruszył do Ameryki. Tam zalała go fala zamówień. Dostał także posadę w chicagowskim Instytucie Sztuki. W tamtym czasie założył szkołę malarstwa Carmen. Można powiedzieć, że właśnie dzięki niej spotkał swoją żonę, Marię Chytilovą, która zgłosiła się do Muchy na lekcje rysunku. Ożenił się z nią w czerwcu 1906 roku w Pradze, a następnie wyjechali do USA. Tam urodziła się ich córka. Wkrótce wrócił z rodziną do Czech. Przez 20 lat mieszkali w zamku Zbiroh, gdzie urodził się jego syn.

     

    Ostatnie chwile życia były dla Muchy bardzo bolesne. Nie dość, że był niedoceniany jako artysta, został także potępiony za pomoc Żydom. Zmarł 14 lipca 1939 roku krótko po przesłuchaniu przez Gestapo. Niemieckie władze nie pozwoliły na pogrzeb z honorami, mimo to na ceremonię przyszły tłumy.

     

    Po śmierci zapomniano o nim i jego twórczości, jednak zaczęła ona niedawno odżywać. Może to świadczyć tylko o tym, że dzieła Alfonsa Muchy są ponadczasowe.


    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie