FELIETONY RECENZJE REPORTAŻE WIDEO WYWIADY AKTUALNOŚCI
WYWIAD
Poznajcie The Hakey’s!
Weronika Kołodziej
PODAJ
DALEJ

  •  

    Daniel Chybowski - wokal / gitara
    Miłosz Duda - wokal / gitara
    Paweł Świerczewski - piano
    Kacper Woźniakowski - perkusja

    Eryk Banasiak - bas

     

    (W.K.) Pamiętacie jak to wszystko się zaczęło? Jak się poznaliście? Kiedy zaczęliście traktować to bardziej poważnie?

    (M.D.) – Na dobrą sprawę zespół zaczął się tutaj, w szkole. Ja z Danielem graliśmy już razem w gimnazjum, to był zupełnie inny skład. Przyszliśmy tutaj do szkoły i powstał zespół The Hakey’s. Poznaliśmy Pawła, rozstaliśmy się z naszym byłym perkusistą i przyszedł Kacper. Znaleźliśmy Eryka i gramy w takim składzie już dwa lata. Zespół powstał głównie dlatego, że połączyliśmy to, co robimy hobbystycznie i to, co tworzymy „na boku” oraz to, co musieliśmy zrobić na potrzeby szkoły tzn. np. wspólne akademie.

     

    (W.K.) Jak radzicie sobie z pogodzeniem nauki, pasji, prób i koncertów?

    (P.Ś.) – No chłopaki się nie uczą, a ja się uczę za nich. (śmiech)

    (D.C.) – Dajemy sobie radę bardzo dobrze, bo jak coś się bardzo lubi, to wcale nie przeszkadza to z innymi rzeczami.

     

    (W) A jak jest z czasem wolnym?

    (M) – Bywało go więcej, niekoniecznie dwa miesiące przed maturą. Ale zazwyczaj wyglądało to tak, że każdy z nas jak już ten czas wolny dla siebie miał to indywidualnie pracował nad nowymi pomysłami i materiałem, żeby po prostu tworzyć nowe kawałki.

     

    (W) Skąd czerpiecie energię? Czy nie czujecie czasem, że macie za dużo na głowie i nie dajecie sobie rady?

    (M) – Na dobrą sprawę energia bierze się sama z siebie. Gdy wychodzimy na scenę jest jej najwięcej, bo to publiczność ją nam daje, jeśli jest ona zgrana i współpracuje. Często prosimy, aby nam pomogła, śpiewała i bawiła się z nami, to właśnie daje nam najwięcej energii. Wiadomo sama muzyka daje nam jej mnóstwo, na samej próbie albo kiedy sami inspirujemy się do działania. Każdy nowy pomysł to dla nas zastrzyk energii.

     

    (W) Czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się publikacji waszych kolejnych piosenek?

    (M) – Myślę, że poczekamy. To co jest w tym momencie udostępnione na naszym kanale na yt potraktujemy bardziej jako single, natomiast cały materiał z nowej płyty będzie udostępniany regularnie, podejrzewam już w lepszej jakości. Oczywiście nie wszystko będzie na yt, przewidujemy kilka niespodzianek na płycie. Ale coś w najbliższym czasie na pewno się pojawi, myślę, że za miesiąc.

     

    (W) Kto pisze teksty?

    (D) – Głównie to ja piszę teksty, Miłosz napisał jedną piosenkę.

    (M) – Tak, staram się tworzyć, ale idzie mi to znacznie wolniej, Daniel zdążył napisać całą płytę, ja na nią napisałem jeden kawałek. Kacper się ze mnie śmieje, że piszę jeden wyraz na tydzień, ale czasem mam taką wenę, że potrafię napisać jedną zwrotkę w trakcie godziny, także nie jest tak źle.

     

    (W) Jak powstają piosenki? Skąd czerpiecie inspirację?

    (D) – To zależy od emocji, jakie się przeżywa i w sumie tyle, nigdy nie wiadomo kiedy napisze się cokolwiek, muzykę czy tekst, to przychodzi bardzo spontanicznie. Jest to po prostu nieprzewidywalne.

    (K) – Jako zespół cały czas próbujemy wypracować swój własny styl. Generalnie cały czas próbujmy szukać tej naszej oryginalności, wypracować to nasze brzmienie, nasz dźwięk, żeby być rozpoznawalnym.

    (M) – Nie chcemy być kolejnym szarym zespołem, który gdzieś się kryje za tym, co aktualnie leci w radio i wszystko robione jest kolokwialnie mówiąc na jedno kopyto. Chcemy się wyróżniać, dlatego wciąż nad tym pracujemy.

     

    (W) Skąd takie teksty...?

    (P) – Mów, mów, bo przecież nie zatrzymam cię.

    (M) – Właśnie padają tutaj tytuły. Ja myślę, że to, co piszemy to jest częściowo fikcja, często wena sama przynosi wersy, które piszemy, natomiast, też często jest tak, że w głowie tworzy mi się pewna fikcja i jakaś historia, którą chciałbym opisać i wiem, że ona po prostu będzie miała znaczenie dla kogoś.

    (D) – To niekoniecznie jest coś, co przeżyliśmy albo co w tym czasie się dzieje, tylko po prostu, to może być sytuacja, która może się zdarzyć i jest tyle ludzi na świecie, że na pewno ktoś to przeżył.

    (M) – Jako, że jest to sztuka, to też nie jest tak, że to wszystko jest okłamane, jakby to wszystko, co piszemy przynoszą nam emocje.

    (D) – Nie śpiewamy piosenek o chmurkach i kotkach, tylko o uczuciach i emocjach i ogólnie światopoglądzie. Także na pewno ktoś się z tym utożsami.

     

    (W) Co sprawiło, że zaczęliście  się interesować tworzeniem muzyki?

    (D) – Sprawił to fakt, że graliśmy ciągle covery i zaczęło nas to nudzić, i w sumie to nie tylko nas.

    (P) C Wydaje mi się, że po prostu bycie w zespole samo w sobie determinuje do pisania własnej muzyki, to jest taka wydaje mi się podświadoma potrzeba posiadania własnego materiału.

    (D) – W szczególności nie chcieliśmy już grać cały czas na akademiach i na szkolnych eventach. Chcieliśmy grać na trochę wyższym poziomie i do tego potrzebne były nasze piosenki.

    (P) – Nie chcieliśmy być zespołem szkolnym, tylko po prostu zespołem, który gra na normalnych, prawdziwych scenach.

    (M) –  To nie wyglądało tak, że z dnia na dzień przestaliśmy być zespołem coverowym, tylko był to stopniowy proces. Wiele razy byliśmy też na różnych przeglądach muzycznych, w których też udało nam się pozajmować wysokie miejsca. Tam obowiązkiem było zaprezentowanie własnej twórczości, muzykę, teksty.

    (P) – Takim naszym największym osiągnięciem na ten moment jest drugie miejsce w ogólnopolskim przeglądzie piosenki własnej, które odbyło się w Olsztynie w okolicach Częstochowy.

     

    (W) Co wam się w tym najbardziej podoba, co daje wam najwięcej radości?

    (K) – W zespole? Miłość. (śmiech)

    (P) – Cała ta otoczka przygotowania, do jakiegokolwiek koncertu jest taka przyjemna, kiedy czuje się, że za niedługo wyjdzie się na scenę, no i będzie się walczyło o atencję tych osób, które są obecne na sali. Bo nieważne, czy jest to typowo koncert na dużej scenie, czy jest to niewielki klub, pub, zawsze staramy się tą uwagę słuchaczy jak najbardziej przyciągnąć.

    (K) – Zawsze staramy się tak samo grać, na 100 % i za każdym razem dać z siebie wszystko.

    (M) – Warto dodać, że nie zawsze jest pozytywnie. Emocje są różne i naturalnie czasami dochodzi do sprzeczek, kłótni, ale jest to sprawa oczywista i nigdy nie ma tak, że wszystko jest perfekcyjnie.

    (K) – Jesteśmy młodzi, wybuchowi. Każdy z nas ma swoją oryginalną osobowość, co czasami prowadzi do sprzeczek. Ale zawsze staramy się szybko ochłonąć.

    (P) – Jednak niewątpliwie  te sprzeczki i kłótnie świadczą o jakiejś zażyłości.  Gdyby nam nie zależało na tym, to rzucilibyśmy to wszystko na bok, a nie walczyli w jakiś sposób o to.

    (M) – Ale każdy z nas jest świadom tego, że ta kłótnia nie zaważy na tym, żeby rozstać się z zespołem. Dla każdego z nas jest to ważne i po prostu kiedy emocje już opadną, to zawsze dochodzimy do porozumienia.

     

    (W) Jak się czuliście podczas pierwszego koncertu poza szkołą? Czy później towarzyszyły wam te same emocje?

    (P) – Udało nam się dostać do eventu, na którym mieliśmy okazje zagrać na sporej scenie, przed sporą publicznością. Był to jednocześnie szok, mnóstwo euforii i radości.

    (M) – I ogromny stres. Przede wszystkim to, że w tamtym momencie  nie byliśmy na tyle zżyci, żeby zagrać ten koncert tak dobrze, jak w tym momencie się czujemy. To jest bardzo dużo pracy i dużo godzin, które trzeba spędzić sam ze sobą, przede wszystkim poznać się i  poznać wzajemne instrumenty. Osobowość to jest jedno, a to jak gramy to zupełnie inna rzecz, trzeba się poznać muzycznie

    (K) – Żeby każdy poznał naturę, grania każdego z kolegi. Teraz tylko się na siebie spojrzymy podczas grania i już wiemy, czego od siebie wymagamy, co chcemy w danym momencie osiągnąć.

    (M) – W tym momencie moim zdaniem jest to bardziej zaawansowany związek.

    (P) – To na pewno, ale też kolejną sprawą jest to, że mieliśmy świadomość, że każdorazowe wyjście na scenę jest naszą jedyną wizytówką, którą zostawiamy po sobie. Mieliśmy świadomość tego, że to nie będzie tak, że nagle staniemy się sławni. Nie - wiedzieliśmy, że do tego prowadzi bardzo długa droga, na niej będziemy mieli jeszcze wiele potknięć, ale to od nas zależy z jakiej strony się pokażemy. No i wydaje mi się, że właśnie z takiej strony, staramy się pokazywać, jako uśmiechnięci, zadowoleni z tego co robią, po prostu ludzie, którzy są szczęśliwi, kiedy wychodzą na scenę i mają instrumenty przy sobie, którzy razem w zespole mogą zrobić coś fajnego.

     

     

    (W) Jak się czujecie przed waszym pierwszym solowym koncertem?

    (K) – Wszyscy jesteśmy naładowani bardzo pozytywną energią. Cały czas nie mogę przestać myśleć o tym koncercie. Mam nadzieję, że wszystko co sobie zaplanowaliśmy się uda, że nie zawiedziemy publiczności, a na pewno tak nie będzie.

    (P) – Z jednej strony moglibyśmy się czuć najbardziej zestresowani jako, że jest to tak naprawdę nasz pierwszy solowy koncert na tak dużej scenie, ale to jest też to, o czym wspominaliśmy wcześniej, że grający w zespole ludzie muszą poznać siebie nawzajem i my już osiągnęliśmy pewien poziom, z którego wydaje mi się, można powiedzieć jesteśmy dumni i to właśnie sprawia, że szykując jakiś materiał już jesteśmy po prostu pewni tego, że zrobimy to tak, jak to sobie zaplanowaliśmy.

    (M) – Jest to na dobrą sprawę nasz pierwszy pełny, premierowy koncert, z ponad godzinnym można powiedzieć materiałem i jest to stresujące. Sama myśl. Może nie w tym momencie, poczujemy się zestresowani, podejrzewam w dniu koncertu, kiedy trzeba będzie wszystko nagłośnić, zrobić próbę. Pewnie wyjdzie tak, że coś jest jeszcze nie dociągnięte i nawet nie jesteśmy w tym momencie teraz tego świadomi, dlatego pewnie będzie to jakiś mały stres. Ale jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni, udało nam się sprzedać bardzo dużo biletów, także publiczność mam nadzieję, nie zawiedzie i pomoże nam się odrobinę odstresować.

    (D) – Myślę, że najbardziej stresujące jest to, że to jest jakby tylko nasz koncert i jesteśmy sami za niego odpowiedzialni. Za to czy on wyjdzie dobrze, czy ludzie się nie będą nudzić, czy to po prostu wypadnie tak jak koncert takiego profesjonalnego zespołu, a nie jakiś taki powiedzmy jak graliśmy ten pierwszy koncert na bieganie, że to był taki event, taki występ, a teraz gramy koncert.

    (M) – Duża odpowiedzialność, bardzo duża. Żeby, nie zawieść tych wszystkich ludzi.

     

    (W) Czy znajomi was wspierają, wierzą w was?

    (D) – Znajomi nas bardzo wspierają, dużo na pewno przyjdzie na koncert. Nawet w szkole, kupują tyle biletów, że się nie spodziewaliśmy.

    (P) – To jest bardzo miłe.

    (D)– Dostajemy bardzo duże wsparcie od znajomych, a przede wszystkim od dziewczyn. Także nie jesteśmy w tym sami.

     

    (W) Jaki jest wasz plan na przyszłość?

    (D) – Jeśli chodzi o zespół, to żeby grać jak najdłużej razem i piąć się w górę.

    (M) – Właśnie, wczoraj z Danielem jechaliśmy razem samochodem i tak wspomniałem, że jesteśmy przed nagraniem naszej pierwszej płyty, a ja już bym chciał robić kolejną. Po prostu plany same się tworzą. W tym momencie dużo ruszyło na dobrą sprawę.

    (P) – Nie jesteśmy też w stanie do końca wszystkiego przewidzieć. Bo materiał na płytę nagraliśmy już jakiś czas temu, ale uznaliśmy, że chcemy sięgnąć po bardziej profesjonalne studio i lepszą jakość nagrania. Żeby ta muzyka była, w miarę możliwości na jak najwyższym poziomie.

     

    (W) W jakim celu to robicie?

    (K) – Bo to kochamy.

    (P) – To jest po prostu kwestia czystej pasji. Tak jak powiedział przede mną Kacper, to jest, to co kochamy i taka jest też piosenka. Gdyby udało nam się osiągnąć sukces w zespole, to to na pewno nigdy nie byłaby dla nas praca. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że jeżeli coś prawdziwie kochamy, to to nigdy nie będzie dla nas pracą, zawsze pasją. No i to jest prawda.

    (K) – Każdy z nas marzy o tym, żebyśmy w przyszłości nie musieli pracować, tylko żyć po prostu z koncertów, z muzyki, z tego zespołu.

    (D) – Bo to jest to, co byśmy robili najlepiej jak możemy, bo jak coś się kocha to się to robi najlepiej jak się tylko da.

    (M) – Muszę się z tym nie zgodzić, ponieważ na pewno nie na takim etapie, ale później również człowiek siłą rzeczy traktuje to, jako pracę połączoną z pasją, która  nie jest męcząca i nikt nie musi wstawać o ósmej rano do roboty, żeby pracować przez osiem godzin przy biurku i wrócić zmęczony przed telewizor do domu. Jest to zawód wolny, ale na pewnym etapie jeśli ktoś się z tego utrzymuje, to siłą rzeczy jest to zawód,

    (D) – Bo trzeba to traktować poważnie.

    (P) – Tylko po prostu powiedzmy tydzień spędzony w studiu od rana do wieczora może okazać się mniej męczący, niż kilka dni spędzonych w pracy po te 8 godzin.

    (M)– Tak, ale też mi się wydaje, że bardziej psychicznie niż fizycznie, bo praca w studiu też nie jest łatwa. Zajmuje bardzo dużo czasu i wymaga dużego poświęcenia umysłowego i też fizycznego, żeby coś dopracować, żeby nagrać tak jakby się chciało i żeby brzmiało tak jak miałoby brzmieć.

     

    (W) Jesteście z siebie zadowoleni?

    (P) – Wydaje nam się, że jesteśmy zadowoleni z tego owocu naszej pracy, jakim jest nasz dorobek muzyczny. Stale pracujemy nad nowym repertuarem, ale na ten moment wydaje mi się, że osiągnęliśmy naprawdę sporo.

    (M) – Ja jestem zadowolony z tego co zrobiliśmy i jestem zadowolony z tego jak to brzmi w tym momencie.

    (K) – Chodzi o to, że ustaliliśmy sobie jakiś czas temu pewne cele, związane właśnie z tym studio, wydaniem płyty, koncertem i wstępnie je realizujemy. Wydaje nam się, że idziemy w dobrą stronę. Spełnianie tych celów mega nas motywuje do działania.

    (M) – Te cele będziemy sobie stawiać i konsekwentnie realizować. To nie jest żadne stop w tym momencie.

     

     

    To co kocham

    Mój świat


    Niezależny portal społeczności
    I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie